piątek, 10 maja 2013

1. '...nigdy cisza nie była tak kojąca.'





Wiesz jak to jest  pomagając ukochanej osobie, dostając w zamian cierpienie? Czujesz ten ból? Powoli przenika przez każdy nerw, szukając miejsca, gdzie będzie mógł istnieć i niszczyć powoli już zmarnowaną psychikę. Starasz się kontrolować, lecz cierpienie nie pozwala ci być sobą. Ustawia cię na innych bieg, nie potrafisz odróżnić kim jesteś. Szukasz w zakątku swej duszy chodź gram siebie. Gubisz się. Pochłania cię mrok. Dusza zakleszcza się w cieniu. Twój dawny umysł umiera, zastępuje go nowy.  Właśnie stajesz się inną osobą. Osobą, która potrafi zabić bliską osobę bez żadnego współczucia. I nikt ci w tym nie przeszkodzi.

***

Caroline siedziała przy swojej matce, ścierając ręcznikiem z jej twarzy zaschniętą krew. Pojedyncze łzy spływały dziewczynie po policzkach, serce nadal biło w szaleńczym rytmie, a ręce trzęsły się wraz z każdym oddechem. Nie potrafiła się uspokoić. Myśl, że Silas może być gdzieś w pobliżu  bała się jeszcze bardziej. Jak dziecko. Dziecko, które nie potrafiło uratować swej matki. Dziecko, które umiało tylko płakać.
Czuła powoli w sobie, że stacza się na dno. Dawna radość, która kiedyś w niej żyła, zniknęła, nie dawała o sobie znać. Czuła jedynie wszystko to, co może być negatywne. Upadła. Stała się upadłym aniołem, który jedynie prosił o pomoc.

Tuląc do siebie mamę, Caroline powoli ułożyła ją w łóżku i chwyciła za telefon. Chciała w końcu opowiedzieć komuś, co się stało, lecz wiedziała, że bracia Salvatore są zajęci Eleną. Eleną, która ciągle pragnie ją zabić, a ona ciągle pragnie jej pomóc. Wiedziała, że to nie ma żadnego sensu. Dawna Elena zniknęła, a na dziewczyny miejsce wstąpił jakiś potwór bez uczuć i chęci mordu. Nie chciała oszukiwać siebie, dobrze wiedziała, że jakaś jej część chce zabić Elenę. Ale ukrywała to.
Dziewczyna chciała wystukać numer do Stefana, lecz w zabrzmiał dzwonek do drzwi. Znów zaczęła dygotać, ale ruszyła do wyjścia i powoli nacisnęła klamkę. Drzwi cicho zaskrzypiały i w końcu ją zobaczyła. Elena.

-Masz czelność przychodzić do mojego domu po tym, co zrobiłaś?! – krzyknęła Caroline i popchnęła ją mocno przed siebie. Uderzyła bezwładnie o płot i upadła na ziemie nie starając się podnieść.

Elena zaczęła szlochać. Wszystko ją bolało, czuła, że po uderzeniu złamała z kilka kości. Potrzebowała krwi, by znów wstać na nogi, lecz nie miało to dla niej teraz znaczenia. Zasłużyła na to, chodź pragnęła więcej. Chciała w tym momencie umrzeć.

-Bij, Caroline, jedynie na to się nadaję. – szepnęła brązowowłosa i z jękiem przyczołgała się do schodków.  Gdzieś znów pękła kość, ale nie starała się nawet syknąć. Chciała ten cały ból trzymać w sobie.
Jasnowłosa upadła na kolana, tracąc kontrolę nad swoim ciałem. Nie docierało do niej nic. Miała pustkę. Potrafiła tylko wybełkotać:

-To Ty, Elena?

-Tak, wróciłam.

W tej chwili dla obu dziewczyn nigdy cisza nie była tak kojąca. 

***

-Wiesz, że nie musisz tego robić. – szepnęła Elena do blondynki, osuwając się z kanapy. Była wykończona, obolała, smutna. W tej jednej chwili chciałaby wszystkie te złe wspomnienia wrzucić do ognia i patrzyć jak bezlitośnie się palą. Pragnęła tego widoku. Pragnęła ciszy. Potrzebowała wybaczenia, lecz nie prosiła o to.

Caroline spojrzała na dziewczynę. Czuła złość, ale nie potrafiła nic powiedzieć. Jak naprawdę jest. Jak trudno będzie wszystko od nowa odbudowywać. Jedynie co mogła zrobić w tej chwili, to przytulić swoją przyjaciółkę i w ciszy wybaczyć. Płakała gorzkimi łzami, które spływały po rozgrzanych policzkach. Ukazała słabość, ukazała jak bardzo kruchą jest osobą. Lecz nie musiała już nic ukrywać. Mogła stać się wolna.

-Będzie wszystko dobrze. – powiedziała Caroline do ucha Eleny, ale i też w duchu do siebie samej. Cały ciężar tej trudnej sytuacji, zniknął, opadł. Mogła oddychać.

-Pojedźmy do Stefana i Damona, muszą cię postawić na nogi. – blondynka uśmiechnęła się pocieszająco. Elena skinęła tylko głową i dzięki pomocy Caroline, były już samochodzie. Jedynie co teraz pragnęły to bezpieczeństwo.

***

-Śpi, dostała wystarczająco krwi, by kości znów się zrosły. – powiedział Damon, wchodząc do salonu i chwytając na szklankę z Burbonem. Usadowił się między Caroline i Stefanem i w ciszy sączył alkohol. 

Czuł się dobrze. W porównaniu do poprzednich dni to tak, czuł się dobrze, idealnie. Chaos w jego głowie ustał. Mógł znów pić Burbon przy tym nie martwiąc się o nic. Czuł beztroskę, chodź wiedział, że niedługo będzie musiał wszystko to porzucić. Ale radość nie dawała mu spokoju. Rozchodziła się po całym ciele, trafiała w każdy nerw. Poczuł ciepło w sercu, poczuł, że znowu ma szansę. Na Elenę.

Rozmyślenia Damona  przerwał dźwięk przychodzącego powiadomienia. Bracia spojrzeli obydwoje na telefon Caroline, a ta ze zdziwieniem zerknęła na ekran.

-Ktoś nagrał mi się na pocztę głosową. Dwa dni temu. – chwyciła komórkę i poszła na taras przed dom.  Bez zastanowienia wcisnęła przycisk i przyłożyła telefon do ucha.

-Caroline, stoję w jednym z moich ulubionych miejsc na świecie, otoczony przez jedzenie, muzykę, kulturę, sztukę i jedyne o czym myślę to jak bardzo chciałbym ci to pokazać. Może kiedyś mi na to pozwolisz. 

3 komentarze:

  1. omg. jakie to jest cudowne! magia po prostu. dziwne, ze zero komentarzy macie, powinno byc juz masa. dziwni ludzie naprawde. zakochalam sie! przepraszam ale nie potrafie opisac jak bardzo mnie ta notka zachwycila. dodawajcie jak najszybciej kolejny wpis, bo tak bardzo chce wiedziec co bedzie dalej! kocham was

    OdpowiedzUsuń
  2. PRZECUDOWNE, O LUDU. KOCHAM. LOVE LOVE LOVE. PISZ NAJSZYBCIEJ JAK POTRAFISZ NASTĘPYN ROZDZIAŁ, BO NIE MOGĘ SIĘDOCZEKAĆ!♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja cię.....!! KOCHAM! Przez cały czas gdy to czytałam, czułam się jakby oderwana od świata. To jest niesamowite. To dopiero twój pierwszy rozdział a już jest idealny. Naprawdę, zazdroszczę. Chcialabym pisać tak jak ty. Co mogę Ci wiecej powiedzieć. Pisz dalej, trzymaj się tego i pamiętaj, to co piszesz to TWOJA własna historia, twoje pomysły i TWÓJ własny świat. Nie zapominaj o tym, że to ty jesteś tutaj najważniejsza. Teraz pozwoliłaś nam (mi) odlecieć, pokaż nam dalej jak daleko jesteś w stanie się posunąć. Zakochałam się w Twoim pierwszym rozdziale. Masz jedną fankę więcej.
    Zapraszam też do mnie :)

    OdpowiedzUsuń