środa, 8 maja 2013
Prolog
"Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie."
Klaus POV
Nie rozumiałem niczego. To tak bardzo upokarzające dla kogoś kto był dotąd panem siebie, panem wszystkich innych. Niezwyciężonym. Wielkim. Nieśmiertelnym. Nic nie było niemożliwe. Nie było żadnych granic, żadnych konsekwencji. Cel uświęcał środki, obojętnie czego dotyczył. Nie było nic ważniejszego niż upojenie władzą, słodycz dowolności własnych decyzji. I świadomość, że nie należę do nikogo. Nikt nie należy do mnie. Myśl o tym była mi niezbędna. Wyniszczała bardziej niż cokolwiek innego.
I sam nie wiem kiedy to się stało. Kiedy środek stał się celem. Kiedy przestałem bez niej oddychać.
Wszystko zniszczyła. Tak lekko i spokojnie odbudowywała moje emocje, zupełnie o tym nie wiedząc.
Wiedziałem, że przyszłość nas kiedyś złamie.
Wiedziałem, że prędzej czy później zniszczę i ją.
Tak jak zniszczyłem siebie. Tak jak zniszczyłem moją rodzinę. Tysiące żywotów.
Zadałem jej już wystarczająco dużo bólu. Nienawiść to jedyne racjonalne uczucie, którym powinna mnie darzyć.
Nie wiem co mnie motywuje. Nie wiem co mną kieruje. Nic nie wiem. Nic nie rozumiem. Coraz mniej w tym złości, zabiera mi ją. Jak wszytko co do tej pory miałem.
Pięknie wyglądałaby w światłach Nowego Orleanu nocą. Pasowałaby tu. Tu, obok mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
jak weszlam tu myslalam ze oto kolejny blog z jakimis bzdurami. jest jedynie prolog ale juz jedne slowo z tej notki wciaga. nie moge sie doczekac nowwgo rozdzialu bo czuje ze to co stworzycie bedzie cudowne
OdpowiedzUsuń